Zacznę od czegoś bardzo ważnego. Strach, który czujemy gdy zabieramy się za finanse jest normalny.Większość z nas go czuje.
Wtedy gdy mamy realnie na swoją sytuację finansową spojrzeć. Wtedy gdy mamy kwestię pieniędzy, liczb oraz zarabiania skonfrontować. Wtedy gdy mamy podjąć decyzje, odważyć się czy coś nowego zacząć.
Warto jest zrozumieć,
że strach jest naturalnym elementem tego procesu i nie wyolbrzymiać go, ani nie pozwalać aby nas na tym etapie zatrzymał.
Z mojego doświadczenia i z pracy z kobietami widzę, że te finansowe lęki bardzo często mają sprowadzają się do powtarzalnych tematów.
Jest to:
1. obawa, że sobie nie poradzimy, że czegoś nie zrozumiemy lub coś będzie dla nas za trudne 2. strach, że nie jesteśmy dość dobre 3. lęk, że popełnimy błąd, że poniesiemy porażkę 4. lęk, że stracimy pieniądze, 5. strach przed oceną innych (zarówno wtedy gdy nam wyjdzie, jak i wtedy gdy nam nie wyjdzie) 6. lęk przed odpowiedzialność, a nawet 7. lęk, aby w ogóle temat pieniędzy skonfrontować i zobaczyć jak jest (bo to nas obnaży)
Nazwanie lęku, czyli zobaczenie czego się tak naprawdę boimy, to pierwszy krok do odebrania mu mocy. I od tego warto zacząć. Ponieważ gdy powtarzamy tylko „ale ja się boję”, ale nie wiemy czego, to trudno jest z tak ogólnym pojęciem coś zrobić.
Ważne jest także
aby zrozumieć, że strach nie znika sam z siebie tak po prostu. Niemądrym jest więc czekać na taki moment. Strach znika wtedy, kiedy zaczynamy go konfrontować i to od nas zależy czy będziemy jego zakładnikiem czy podejmiemy działania, które pokażą nam, że nie było się czego bać.
Ja też miałam ogromne finansowe lęki. Strach przed tym, że nie dam rady i, że nie jestem dość dobra. Strach przed popełnieniem błędu, strach przed oceną, przed konfrontacją, a nawet tym, że będę jedyną osobą na świecie, która tego nie ogarnia 😁
Ale zamiast udawać, że tych strachów ich nie ma, postanowiłam się nad nimi pochylić. I rozbroić jeden po drugim, zamiast pozwalać aby ograniczały mnie.
Zrozumiałam wtedy
także coś kluczowego i zwracam na to uwagę, bo wiele kobiet błędnie to rozumie…
Nie da się przerobić strachów „na sucho”, czyli bez rozpoczęcia działania. Trzeba zacząć i zobaczyć realnie jakie blokady i strachy nam wywalą, zamiast czekać i „teoretycznie” próbować je przerobić.
Bo ze strachami jest tak jak z pływaniem. Nie nauczysz się pływać, czytając książkę o tym jak to zrobić. Musisz wejść do wody i w niej zacząć się poruszać. Najpierw zanurzyć stopę, potem wejść po kostki, po kolana i stopniowo przesuwać granice…
Z pieniędzmi jest tak samo.
Dopóki nie zaczniesz działać, Twoje lęki są czysto teoretyczne. Część wynika z braku wiedzy, zakładania i niepotrzebnego nakręcania się. Część jest schowana i nawet ich nie widzisz. Kiedy zaczynasz działać… wszystko stopniowo wychodzi na powierzchnię. I możesz wtedy swoje lęki obalić, zobaczyć, że są one bez sensu i przestać pozwalać aby Cię ograniczały i miały nad Tobą kontrolę.
I tu chcę dodać jedną ważną rzecz: zaczęcie jest ważne, ale system jest jeszcze ważniejszy.
Kiedy zaczęłam budować kompetencje, zdobywać wiedzę i mieć konkretny plan działania, strach malał nie dlatego, że stałam się nagle odważniejsza.Wiedza porządkuje chaos. On malał, bo wiedziałam co robię.
Wiedza porządkuje chaos. Poznanie zasad obala wymyślane w głowie historie. Plan zmniejsza panikę. Strategia odbiera lękowi dramatyzm.
Jak więc ja ze swoimi strachami sobie poradziłam krok po kroku?
Po pierwsze najpierw wyznaczyłam sobie jasno cel i co muszę zrobić, nauczyć się aby go osiągnąć.
Określiłam, że chcę być zamożna, że chcę wolności finansowej oraz spełnionego życia. I już na tym etapie mój umysł zaczął mnie sabotować podsuwając myśli typu: co ty sobie wyobrażasz? nie zasługujesz na to… nie dasz rady oraz nikt w Twojej rodzinie tego wcześniej nie osiągnął!
I mogłam oczywiście dalej wierzyć mojemu umysłowi i moje pragnienie zarzucić. Ale zdecydowałam się tego nie robić! Czepiłam się jak rzep psiego ogona myśli, że skoro są ludzie, którzy to osiągneli, to znaczy, że da się to zrobić! I nie odpuszczę dopóki tego nie zrobię!
I zaczęłam iść w tym kierunku.
I to nie jest tak, że po złożeniu obietnicy samej sobie moje strachy zniknęły. Nie zniknęły! Ale UŚWIADOMIŁAM sobie, że bardziej boję się PRZEGRAĆ moje życie niż decyzję podjąć i kilka małych kroków do przodu zrobić.
Te kilka kroków i nauczenie się nowych rzeczy o zarabianiu pokazały mi, że działanie mnie „NIE ZABIŁO” 😁, a wręcz przeciwnie! Wzmocniło mnie i pokazało, że dałam radę i, że nie było się czego bać. I to poczucie zwycięstwa bardzo mi się spodobało i postanowiłam kolejne kroki zrobić!
Cały proces wyglądał tak:
określałam kolejny krok do przodu i testowałam czy dam go radę zrobić czy nie. Jeśli opór i strach był za duży i umysł mnie sabotował, to:
-
szukałam wiedzy, która pokazałaby mi drogę i strach rozwalała
-
używałam technik aby strach przepracować. I kolejny krok robiłam.
I tak wyglądała moja droga: od totalnego paraliżu emocjonalnego w temacie finansów, do stanu w którym zarabianie stało się dla mnie jak oddychanie. Oczywiste!
Za każdym razem, kiedy konfrontowałam lęk, moja odwaga rosła. Moje kompetencje rosły. A ja przesuwałam swoją granicę tego co jestem w stanie zrobić.
Jeśli chcesz, możesz zrobić teraz jedno z tych ćwiczeń:
Ćwiczenie 1: „Najgorszy scenariusz”
Zapisz:
– Czego dokładnie się boję?
– Czy rzeczywiście jest to takie „straszne” czy tylko mój umysł mnie wkręca?
– NA ILE REALNE JEST TO W SKALI 1-10
– JAK mogłabym to SKORYGOWAĆ gdyby to się wydarzyło?
Strach bardzo często jest tylko tworem naszego umysłu i to na dodatek wyolbrzymionym! Kiedy go przeniesiesz z głowy na kartkę, dużo łatwiej jest z nim pracować. (pamiętam dziewczynę, która bała się zacząć więcej zarabiać dzięki inwestowaniu, bo nie wiedziała jak zapłacić podatki…😁 jej umysł panikował na zapas. Zapytałam czy zrezygnowała z pójścia do pracy, bo nie wiedziała jak podatki zapłacić? Odpowiedziała, że nie. Do pracy poszła, a potem podatki rozliczyła. Podpowiedziałam jej aby zarobiła najpierw, bo dzięki temu przecież będzie miała więcej pieniędzy, a potem albo sama rozliczyła, albo komuś zleciła i miała z głowy. Stać ją na to będzie)
Ćwiczenie 2: „Kałuża zamiast oceanu”
To kolejne ćwiczenie, które pomaga uspokoić umysł. Zamiast patrzeć na rzeczy związane z zarabianiem zero-jedynkowo, albo dużo albo wcale – podziel to na kroki, które jesteś w stanie zrobić. Chcesz być wolna finansowo? Super. Ale to nie znaczy, że masz rzucić wszystko to co robisz czy postawić rzeczy na jedną kartę. Przeanalizuj najpierw dodatkowe sposoby zarabiania. Wybierz jeden. Poznaj go. (TU możesz poznać bezpłatnie mądre inwestowanie) Naucz się jak to wdrożyć. Potem kolejną rzecz i kolejną…
Nie wielki skok. Tylko jeden krok lekko poza komfortem. Ja to nazywam TWORZENIEM NOWYCH DOCHODÓW NA ZAKŁADKĘ. Czyli bezpiecznie trzymasz się tego co masz, sukcesywnie dodajesz dochody z nowego źródła i dopiero gdy to nowe coś zastąpi Ci obecne dochody, podejmujesz większe decyzje. Dzięki temu oswajasz się i cały proces idzie lekko i przyjemnie.
Przeskocz kałużę. Nie musisz od razu płynąć na środek oceanu!
Ćwiczenie 3: Fakty vs. Myśli
Podziel kartkę na dwie kolumny. Po jednej stronie zapisz swoje strachy, to w co Cię umysł wkręca. Po drugiej wpisz fakty i liczby. Zobaczysz, ile lęku pochodzi nie z rzeczywistości, a z historii, które sama sobie opowiadasz. (tu wpis o tym dlaczego umysł Cię sabotuje)
Przykład, kiedyś powtarzałam sobie, że „nie wytrzymam” 😁jeśli będę musiała na coś czekać pół roku i dlatego nie zaczynałam. Zobacz jaki to jest paradoks! Czas i tak mijał, a ja WYTRZYMYWAŁAM słabą sytuację duuuużo dłużej. Dziś nie obchodzi mnie ile czasu coś zajmie tak długo jak efekty przyjdą. Wiem, że wow rzeczy, wymagają trochę więcej czasu i przestałam się bezsensownie buntować.
Z perspektywy czasu widzę
jedną dużą kwestię.. A mianowicie to, że zmarnowałam masę czasu, którego nikt mi nie odda. Zmarnowałam, bo żyłam w strachu, nie podejmowałam działań i co gorsza, zrobiłam to na własne życzenie.
Bo każdy miesiąc czekania miał swoją cenę, nie tylko finansową. Kosztował mnie stres, utraconą pewność siebie oraz życie na pół gwizdka. Strach kosztuje więcej niż nam się wydaje.
Kosztuje:
– decyzje, których nie podjęłaś
– możliwości, których nie zobaczyłaś
– wersję siebie, którą mogłaś już być
I to jest cena, o której rzadko się mówi.
Podsumuję to tak:
wolność finansowa nie zaczyna się od pieniędzy. Zaczyna się od kilku kroków, które na początku mogą wywołać dyskomfort. Być może będzie to ścisk w żołądku, szybsze bicie serca, czy niepewność (i tak, może to być nieprzyjemne) Ale to naprawdę niewielka cena za ZWYCIĘSTWO nad strachem oraz poczucie siły, które pojawia się chwilę później.
Bo kiedy zrobisz krok mimo strachu, przekonasz się, że możesz więcej, a to da Ci siłę i motywację do kroków kolejnych!
Gdy na większy opór trafisz – to douczysz się, albo go przepracujesz. Rozwiązań jest wiele. Rezygnacja nie musi być jednym z nich…
Zamiast bać się i czekać aż strachy Ci przejdą, działaniami zbudujesz odwagę. Ja tak zrobiłam, Ty też kochana możesz!
pozdrawiam serdecznie,
Ania Witowska
P.S. Jakich technik używałam aby radzić sobie ze strachami? EFT oraz uczenia umysłu nowej rzeczywistości poprzez neuroplastyczność, tu możesz zobaczyć mini program ode mnie.
Foto: Paweł Daniyluk





